RSS
 

Studio Saint-Ex – Anna Szado

05 mar

Studio Saint-Ex
Autor: Anna Szado

Studio Saint – Ex to poetycka opowieść o znanym nam pisarzu i autorze „Małego księcia”. Nakreśleniu fikcyjnej historii życia Antoine’a de Saint-Exupery podjęła się kanadyjska autorka o polskich korzeniach. Anna Szado. Autorka wcześniej mi nieznana. Zadebiutowała w 2004 roku książką „Beginning of Was”, za którą została nominowana do Nagrody Pisarzy Brytyjskiej Wspólnoty Narodów i Kiriyama Prize.

Powieść „Studio Saint-Ex” została wydana w Polsce w 2013 r. Jak sugeruje notka na okładce, w 100 lecie wydania Małego Księcia”. Mija się to z prawdą, bowiem „Mały Książę” powstał w roku 1943, i w tych też latach odbywa się akcja. Czasami wkradają się do niej epizody z lat 60-tych ubiegłego wieku, i łączą się one z wydarzeniem, które jest osią tej powieści. Główna bohaterka Miqnonne, to młodziutka projektantka, wierząca zarówno w ideały, prawdziwą sztukę jak i w prawdziwą miłość. Pewnego dnia wkracza w życie francuskiego pisarza, Antoine’a de Saint-Exupery i jego porywczej żony, Consuelo.

Poza rozterkami samej bohaterki poznajemy dylematy Antoine’a, jego pragnienie powrotu do lotnictwa i walki o swój ojczysty kraj którym jest Francja. Wspólna ojczyzna i twórcza dusza łączy nasza bohaterkę z pisarzem w więzi, której na początku nie można wprawdzie nazwać romansem, ale na pewno przyjaźnią. Poruszają się po cienkim lodzie łączącym te dwa stany.

Książka ta nie jest wiernym odtworzeniem życia pisarza, i skandali jemu towarzyszących. Między prawdziwe zdarzenia wkradają się wyobrażenia autorki, zmyślone historie i bohaterzy których obecność wprowadza duże zaciekawienie.

Istotne w tej powieści jest miejsce akcji, którym jest Nowy Jork. Okres II wojny światowej w tej części świata to ból wielu emigrantów, do których należeli bohaterowie książki. W szczególności Antoine de Saint-Exupery który jako pilot, cierpi z powodu swojej bezsilności i braku możliwości czynnego udziału w walkach za swoją ojczyznę. Jego życie osobiste również daje wiele do życzenia, co tylko pogłębia jego stan. Natomiast Miqnonne, która szuka niezależności i uznania w świecie mody zostaje „złączona” zawodowo z Consuelo, dzięki której ma cień szansy na zawodową realizację. Tworzą wspólnie wystawę związaną z premierą „Małego Księcia”.

„Studio Saint-Ex” to powieść, która zachęca do sięgnięcia po literaturę Antoine’a. W szczególności po Małego Księcia którego nikomu chyba nie trzeba przedstawiać. To przeniesienie się w czasie, zupełnie odrywające od otaczającej nas rzeczywistości.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Wydawnictwo Marginesy

 

Ludzie za ścianą – Friedrich Ani

18 gru

Ludzie za ścianą
Autor: Friedrich Ani

Powieści kryminalne charakteryzują się przede wszystkim fabułą związaną ze zbrodnią, bądź niewyjaśnionymi zagadkami czy tajemniczymi zniknięciami. Przepełnione są emocjami, które trzymają czytelnika w napięciu. I to właśnie na zaginięciach oparta jest fabuła książki „Ludzie za ścianą”, którego autorem jest Friedrich Ani, pięciokrotny laureat Niemieckiej Nagrody Kryminalnej. To pozwala nam już przypuszczać, że spotkanie z jego twórczością może być godne naszego czasu poświęconego na literaturę. Bądź zakładając mniej prawdopodobną wersję, iż w Niemczech nie ma zbyt wielu pisarzy specjalizujących się w kryminałach.

Główny bohater „Ludzi za ścianą” to były policjant z sekcji ds. poszukiwań, który po wielu latach budowania swojego spokojnego, nowego życia, wraca do rodzinnego Monachium. Dzieje się to za sprawą pewnego telefonu. Telefonu od jego ojca, którego od dawien dawna uznawał za zmarłego. Tabor Süden rozbudza w sobie uśpione przed laty nadzieje i niepokoje. Wszystko za sprawą jednego, przerwanego nagle telefonu. Starając się odnaleźć ojca, rozpoczyna nowe życie w dawnym mieście. Pełen rozterek zatrudnia się w biurze detektywistycznym. Jego pierwszym zadaniem jest odnalezienie Raimunda Zachlera, właściciela i kucharza zarazem lokalnej restauracji, który przed dwoma laty wyszedł z domu i już nigdy do niego nie powrócił.

Śmiem twierdzić, że „Ludzie za ścianą” nie jest typową książką kryminalną. To przepełniona głęboką refleksją, psychologiczna opowieść o ludziach samotnych, uwikłanych w bezmiarze swoich pragnień. Ludzi, nie potrafiących pogodzić swoich oczekiwań od życia z możliwościami ich realizacji.

Wieloznaczność tych historii przypomina nam o tym do czego w życiu dążymy. I skłania nas do zastanowienia się nad tym, czy dążenie do tego danego celu jest tym czego pragniemy. Czy ten cel nie jest sprzeczny z naszymi pragnieniami.

Opisane w książce postacie czasami budzą zdziwienie a czasem odpychają. Ich lekkomyślność i stała potrzeba wolności może na pierwszy rzut oka wydawać się ich słabością. Lecz jest również ich siłą, dającą odwagę do podejmowania trudnych dla nich i całego otoczenia decyzji. Często przemawia przez nich samotność. Poszukują bratniej duszy a w rezultacie uciekają przed prawie całym światem. Przynajmniej tym, który ich znał. Co pewnego razu uczynił również nasz bohater. Wrócił jednak „na stare śmieci” by rozwiązać zagadkę związaną ze swoim ojcem.

Sądzę, że nie jest to powieść, którą będzie się chciało czytać po wielokroć. Jest przepełniona smutkiem lecz również nadzieją. Jest to powieść po którą warto sięgnąć, i którą gorąco polecam. Sama z przyjemnością zagłębię się w kolejną publikację, której bohaterem jest Tabor Süden.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Wydawnictwo CZARNE

 

BLOG – Tomek Tomczyk

05 gru

BLOG
Autor: Tomasz Tomczyk

Blog to specyficzne miejsce. Bez względu na to czy jest on o tematyce modowej, kulinarnej czy parentingowej. Przy czym te ostatnie mając najtrudniejszą ścieżkę do zbudowania swojej pozycji w blogosferze. Właśnie. Bo czym on jest jak nie inwestycją? Gdyby zależało komuś na dyskrecji, jego pamiętnik nie wyszedłby z szuflady na dłużej niż parę minut dziennie w celu spisania wspomnień.  Przed erą internetu właśnie tak się uwieczniało wspomnienia. Dziś pamiętnik spełnia trochę inną funkcję. Uzewnętrznienia się i zebrania w ogół siebie grona które to polubi, zaakceptuje, zalajkuje bądź co byłoby najpiękniejsze: zainwestuje w niego.

 O tym przypomina nam Tomek Tomczyk tzw. „Kominek” w swojej nowej książce pt. „BLOG”. Tomek jest doświadczonym blogerem, który z racji swojej pozycji najbardziej wpływowych blogerów ostatnich lat, uważam że ma prawo do wyrażenia swojej opinii i uznawania jej za wartościową. Bo wypowiedzieć może się każdy.

Na książkę tą trafiłam zupełnie przypadkiem. Szukając pozycji dla dziecka, którą mogłabym poczytać wieczorami mojemu synkowi. Nie wiem czemu była to jedyna inna pozycja w danym wydawnictwie (pozostałe książki stanowią ofertę skierowaną wyłącznie dla dzieci i młodzieży), ale cieszę się że ją tam znalazłam.Książa składa się z kilku części, podzielonych na krótkie podrozdziały. Czyta się ją szybko i z uśmiechem na twarzy. Każdy ma swoje sitko (a bynajmniej powinien je posiadać), przez które powinien przejść niektóre rady.  Ale w zdecydowanej większości są to informacje, które warto wprowadzić w życie.

Bądź odpowiedzieć sobie przynajmniej na jedno pytanie: po co prowadzisz bloga? Po to raczej by żył… I o tym przypomniała mi ta książka. Celem prowadzenia pamiętanika Maciejka (www.maciejko.blog.pl) było nie tylko dbanie o kontakt z jego tatą, który oddalony od nas o kilka tysięcy kilometrów wypatruje od nas kontaktu. Czy to listem, mailem, gołębiem pocztowym czy na blogu…ale również w celu znalezienia takich kobiet jak ja. Żon żołnierzy, których wywiało daleko od domu na kilka lat.

Co zrobię z nowo zdobytą wiedzą zależeć będzie już tylko ode mnie. Myślę jednak, że warto spróbować osiągnąć swoje założone cele.

Głównym celem opisanym w książce jest komercjalizacja bloga. Należy pamiętać, iż nie jest to przepis na ciasto drożdżowe, a rady faceta z głową na karku. Który drogą pewnych wyrzeczeń, zasad których nie łamał i dalej nie łamie, osiągnął to o czym marzył. Przynajmniej częściowo, ponieważ apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Nutka ironii, sarkazmu, ale również zwyczajny, swobodny język to styl Kominka. Może to banalny opis, ale książka ta posiada rzeczowy wstęp, rozwiniecie i satysfakcjonujące czytelnika zakończenie. Niektórzy pisarze o tym zapominają. O satysfakcji czytelnika. Kominek zawarł w swoim „wywodzie” wszystko co chciał przekazać by pomóc w rozwoju blogosfery. Trzymaniu jej poziomu i może nawet apel do posprzątania martwych blogów. Mamy poczucie, że to jest „jego gniazdo” na którym mu zależy. W jego książce znajdziemy porady dla blogerów, agencji i reklamodawców. Porady jak dbać o swój wizerunek i nie dać się hejterom. Czytelnik znajdzie tam nawet co nieco o stawkach blogerów. Formach reklamowych i kampaniach w które warto wchodzić, z których warto korzystać. O ich skuteczności i wszelakiej współpracy. Czy to z firmami, czy to z innymi blogerami.
Książkę kończy „flybook” będący najzwyczajniej na świecie rozdziałem z FAQ. Lecz autor mając fantazję nazwał to po swojemu. Ponieważ tak ładniej brzmi. I przy tym pozostańmy.
Przy wolności wypowiedzi, którą każdy z nas ma. Największy „myk” polega na tym, by tymi słowami dotrzeć tam gdzie tylko może sięgnąć nasza wyobraźnia.
A nawet jeden adres IP dalej.
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Pozostałe

 

Mama w czterech ścianach – Samantha Wilde

15 lis

Mama w czterech ścianach
Autor: Samantha Wilde 

Samantha Wilde to przede wszystkim MATKA. Po przeczytaniu jej książki „Mama w czterech ścianach” nie ma się co do tego najmniejszych wątpliwości. Powiem więcej. Jest się jej wdzięcznym, że nią jest. I, że napisała  tę książkę. Bo jak zaznaczyła w „podziękowaniach”, bez nich (bez dzieci) tej powieści by nie było. I mimo tego, że podziękowania są zawsze na końcu, ja podziękuję jej za tą cudowną powieść na wstępie tej recenzji.

Przekornie… jak każda młoda matka podchodząca „chwilowo” do życia.  Nie ważne wtedy jest, że cały świat mówi Ci, że trochę zwariowałaś. Ty jako matka mówisz „wcale nie”. I masz do tego prawo! Osobiście jako matka prawie półtorarocznego dziecka coś o tym wiem. Podobnie jak autora, która dzieli się z nami swoimi najgłębszymi przeżyciami. Mimo zapewnienia, że ta książka nie jest o niej, czytając podziękowania i notkę biograficzną, śmiem przypuszczać inaczej. Ma się wrażenie, że w dużej części jest to jednak jej spowiedź. Które daje jej ukojenie.

Główna bohaterka powieści, Joy McGuire, jest początkującą mamą, która mając na uwadze wiecznie pracującego i nieobecnego męża, wychowuje synka Zacha praktycznie sama. Nie ma bowiem ochoty korzystać z pomocy wiecznie pouczającej ją teściowej. Mąż natomiast…pracuje by ona mogła tego nie robić oddając się opiece nad ich synem. I by spłacić ten wymarzony dom na przedmieściu w którym żyją. W którym jeśli coś się znajduje, to na pewno nie jest to rodzinna atmosfera. A może w męży Joy, tkwi przerażenie związane z byciem ojcem? To całe ponoszenie odpowiedzialności za czyjeś życie?

Miało być tak pięknie…
Mąż, dom, dziecko…

Może winą za obecny stan można obarczyć siebie nie tą „dziś”, tylko tą dawną siebie? Za decyzję wyjścia za mąż właśnie za Drew? Może wszystko można jeszcze zmienić? Być z kimś innym? W końcu matka Joy już po raz kolejny wychodzi za mąż…
Joy nieustannie trapią wątpliwości. Czuje się samotna, gruba, niedowartościowana. Wzdycha do dawnej miłości, do byłego chłopaka z którym aktualnie odnowiła przyjaźń.

Co jest iluzją? Co jest jest życiem? Czym jest życie i jakie ma wartości? Dlaczego dziecka tak bardzo zmienia nas i nasze związki? Co powinniśmy robić? Z tymi wszystkimi dylematami (i nie tylko tymi, ale nie chcę psuć radości z czytania tej książki, więc o innych nie wspominam) próbuje się zmierzyć nasza bohaterka. Kobieta. I już na zawsze MATKA. Której syn  wraz ze swoimi narodzinami zafundował – można by powiedzieć – podróż do innego świata. Z którego patrzy się na poprzedni, z zupełnie innej perspektywy. Mając na uwadze, że w pierwszym roku życia dziecka, raczej nie ma czegoś takiego jak wakacje – zawsze to jakaś podróż  ;-)

Książka posiada wiele ciekawych prawd wypowiadanych przez Joy. Jak np. to, że po urodzeniu dziecka ludzie dzielą Ci się na dwie kategorie: tych co posiadają dzieci, i tych co ich nie posiadają. Coś w tym jest.

„Matka w czterech ścianach” to beletrystyka przyjemna w odbiorze, ciekawa i realna. Polecam przede wszystkim każdej młodej mamie. Pozostawia po sobie dobry smak. Jeśli mogę to tak ująć. Bo autorka jest realistką. I trzeźwym okiem patrzy na świat. Tak więc zakończenie nie mdli a daje poczucie, że znów można uwierzyć w życie „pośmiertne” – jak to mówi Joy. Mając na myśli „poporodowe”.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Prószyński i S-ka

 

Alchemia Miłości. Wybór myśli sufickich – David Fideler

05 lis

Alchemia Miłości. Wybór myśli sufickich
Autor: David Fideler

„Alchemia miłości” to idealny wstęp do poznawania mistyki świata islamu, sufickich myślicieli i filozofii. Autorzy, którymi są David & Sabrineh Fideler, zebrali i przełożyli z języka perskiego na angielski wiersze o tematyce skupiającej się przede wszystkim na zbliżeniu się do Boga. Celebrowaniu miłości i stanu ducha, jaką ta miłość wywołuje. David, od lat zajmujący się kulturoznawstwem, prowadzi prelekcje na temat poezji sufickiej. Sabrineh w swojej karierze przełożyła na język perski wiele książek. Ich wspólna praca skutkowała interesującym wstępem, słowniczkiem i wyjaśnieniami dotyczącym muzyki, struktury i poezji perskiej, którą przytoczyli w dalszej części, co pozwoliło skupić się na niej z należytym zrozumieniem.

„Alchemia miłości” to zbiór wierszy, który pozwala na podróż poprzez świat duchowy z poczuciem wolności i miłości, jakiej czasami brakuje w obecnych świecie. Świecie pełnym konsumpcjonizmu. Poezja ta zachwyca i odpręża. Prostota jej przekazu sprawia, że nie jesteśmy w stanie zaprzeczyć przesłaniu, jakie za sobą niesie. Wiersze mówią o tym, jakie jest źródło miłości. Kim bądź czym się bez niej jest. I o tym, co przemija, a co naprawdę zostaje.

Rumi, Sana’, Hafez, Madżd ad – Din Taliba, Attar, Szams Szairazi i inni z tego tomu to poeci, o których warto usłyszeć. Choć niewiele mogę na ich temat powiedzieć, jedno wiem – pragnęli dzielić się swoją miłością do Boga, próbując go odnaleźć.

Prawdopodobnie nie jest to książka dla wszystkich, bowiem nie każdy preferuje tego typu twórczość. Lecz uważam, że gdybyśmy uczyli się religioznawstwa za pomocą lirycznych gatunków, a nie wypraw krzyżowych, mogłoby to w nasze życie wnieść wiele dobrego.
„Alchemia miłości” skłania do refleksji. Mnie, jako agnostykowi, przybliża stan ducha, jaki odczuwają wyznawcy danej (jakiejkolwiek) religii. Ten piękny stan, pełen zaufania i uczuć wyższych. Bez hipokryzji.

Moje serce może być pełne miłości, a umysł pełen zrozumienia dla czyjejś wiary – lecz jeżeli sama nie zostałam obdarzona tym stanem, wiem, że nie odczuję tego spokoju, który towarzyszy wierze w życie pozagrobowe. Odczuję go poprzez inne doznania i refleksje. Miło jednak poznać inny punkt widzenia świata. Tom ten wzbudził we mnie pozytywne emocje.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Wydawnictwo BARBELO

 

Tajemnice Windsorów – Marek Rybarczyk

05 lis

Tajemnice Windsorów
Autor: Marek Rybarczyk

„John był nieudacznym ojcem, Paul ciężko pracującą matką, która stara się wszystko spianać, George był nieco burkliwym nastolatkiem, a Ringo beztroskim dzieciakiem z modelem samolotu w ręku. Tak to funkcjonowało”. Tyle w skrócie można powiedzieć o The Beatles. Oczywiście to mocne spłycenie w celu uzyskania jakiegokolwiek, lecz zbliżonego, wizerunku tego najpopularniejszego zespołu wszechczasów (według Recording Industry Association of America).

Aby zrozumieć skąd to się wszystko wzięło, należy sięgnąć po doskonale przygotowaną biografię Paula Mccartneya przygotowaną przez Petera Ames Carlina. Książka wchodzi w skład serii „Życie”, która zapoczątkował Philip Norman, biografią Johna Lennona.

Autor Peter Ames Carlin w rzetelny, dziennikarski sposób przedstawił życiorys tego twórczego artysty. Dowiadujemy się o zaletach i wadach McCartneya. Jego sile i słabościach. Dzięki tej książce, która w kolejności chronologicznej przedstawia każdy etap życia Paula zaczynając od czasów szkolnych jesteśmy w stanie wyobrazić sobie i zrozumieć jak stał się tym kim jest teraz. Przymknąć oko na „wybryki”, które w między czasie popełniał (narkotyki, dziwny „książęcy” ślub z Heather Mills w 2002 r.), poznać bliżej długoletnią walkę sądową między ex-beatlesami, i w dalszym ciągu odczuwać szacunek i podziw z dodatkowym zrozumieniem wszystkich zachowań. Bycie twórczym artystą, do tego takim perfekcjonistą jakim jest Paul to bardzo duże piętno i wyzwanie. Któremu osobiście uważam, że ten człowiek podołał.

Nie chcę aby recenzja ta była spoilerem, dlatego nie będę szczegółowo przedstawiała jej zawartości. Zachęcę jednak gorąco do sięgnięcia po tą pozycję. Dzięki niej dowiadujemy się, że nasi idole są tak samo a może nawet jeszcze bardziej „popaprani emocjonalnie”, a dodatkowo muszą być do tego jeszcze silniejsi niż my. Bowiem to oni stoją na świeczniku, i są oceniani przez miliony. Jak nie miliardy osób. Ile kosztuje ich emocjonalne braterstwo (tutaj na przykładzie Paula i Johna Lennona) pośród flash’ów, tragedii osobistych, codziennego życia nastawionego na samorealizację i spełnienie wewnętrzne.

Peter Ames Carlin sprawił, że przez ostatnie dni znów wsłuchuję się w stare, dobrze znane nuty z repertuaru The Beatles, ale również zespołu Wings (który Paul tworzył ze swoją pierwszą żoną Lindą), jak również w te z jego solowych płyt. Wydaje mi się, że prawdą jest to, że po wydanej biografii wzrasta sprzedaż dzieł danego artysty, którego przedstawiano. I chociaż muszę przyznać, że książki tej nie da się przeczytać jednym tchem, zostawia ona po sobie bardzo dobre wrażenie. Dzięki uwzględnieniu każdego okresu w życiu Paula i jego „spraw” którymi poza nim samym, żyli przede wszystkim fani. Książka ta pozawala również poznać bliżej Johna Lennona. Nie ukazując żadnego z nich tylko w kolorowych barwach. Co dodaje jej wiarygodności.

 
 

Córka Stalina – Elwira Watała

05 lis

Córka Stalina
Autor: Elwira Watała

Lubimy zagłębiać się w ludzkich historiach, czytać na ich temat plotki, fakty i analizować ich postępowanie. Z tego powodu piszemy i czytamy literaturę faktu w tym biografie. Z tych powodów też regularnie odwiedzamy facebooka. Lubimy uzewnętrzniać się, i chętnie czytamy uzewnętrznianie się innych. I o ile na portalach społecznościowych może być to informacja mniej lub bardziej wzniosła, jeśli chodzi o literaturę, sięgając po konkretne tytuły, mamy nadzieję na wysoki poziom tych publikacji.

Sięgając po książkę Elwiry Watały „Córka Stalina. Chciała być kochaną”, dowiedziałam się kilku faktów z trzech kategorii. Pierwszym tematem, niestety wcale nie dominującym w książce była tytułowa bohaterka. Drugim poruszanym tematem jest oczywiście jej ojciec Józef Stalin i prawie wszyscy bliżsi jego znajomi i rodzina, o których zapewne można przeczytać w Wikipedii. Czemu przywołuję tutaj tą stronę? Ponieważ w pewnym momencie odniosłam wrażenie, że podstawowym źródłem informacji do powstania tej książki, była właśnie ta strona. Do trzeciej kategorii jeszcze powrócę.

Skupiając się na fabule książki, uważam iż powinna ona nosić tytuł: „Dziedzictwo”. Bowiem opowiada trochę o tym jak ukształtował się los wielu ludzi mając na uwadze swoje pochodzenie, rodzinę. A czasem zwyczajnie lokalizację w której się znajdują. Która ze względu na toczące się takie a nie inne dzieje ma wpływ na całe ich życie. Które potoczyłoby się zupełnie inaczej gdyby mieszkali gdzie indziej. Mam tutaj na myśli np. liczne kochanki Stalina, które sobie „upatrywał”. Choćby Wierę Dawidową, rosyjską śpiewaczkę operową, która zauroczyła go podczas jednego z koncertów. Oczywiście nie było to odwzajemnione zauroczenie.

Z książki tej dowiadujemy się trochę o Stalinie. Co jest zrozumiałe, bowiem aby kogoś poznać, warto przestawić sylwetkę jego najbliższych. Nawet tak bardzo znanych postaci, którą niewątpliwie był Józef Stalin. Dowiadujemy się, jak daleka była ona dla swojego ojca. Prawie tak odległa jak w opisach tej książki. Która przypomnę jest opisywana jako jej biografia. Po krótkim wstępie zagłębiamy się w historię o kochankach Stalina, o jego znajomych a następnie o czystkach jakie przeprowadzał. O decyzjach związanych z rozstrzeliwaniem swoich bliskich, przyjaciół i rodziny. Jak to mówią: „Zawsze będziesz moim przyjacielem. Za dużo o mnie wiesz”. A zawsze, kończy się wraz ze śmiercią. Nie analizując samego tematu mogę tylko dodać, iż ludzie niestety są okrutni.

Śmiem twierdzić, iż z książki tej nie dowiemy się o Swietłanie Allilujewej zbyt wiele. Znika nam po kilkunastu stronach, pojawiając się jedynie jako jednozdaniowe podsumowanie jakiejś myśli. By potem pojawić się w 220 stronie. Zważając iż książka ma stron 304, wraz z przypisami bibliografią, uważam iż nie jest to wybitne osiągnięcie.
Dowiadujemy się za to też co nieco o samej autorce. To właśnie ta trzecia kategoria. Przede wszystkim tego, że lubi powtórzenia. To samo zdanie, ten sam zwrot, czy myśl, jest podkreślona kilka razy. W wielu przypadkach. To, jak również wyjaśnianie czytelnikowi sensu różnych opisywanych sytuacji traktuję, jako niedocenienie inteligencji czytelnika. Domyślam się, że miało to na celu pokreślenie ważności danego fragmentu, ale osobiście odebrałam to jako irytujące zabiegi teoretycznie mające na celu upiększyć książkę.
Mimo specyficznego stylu autorki, język powieści jest lekki i książkę czyta się w miarę szybko. Umieszczone w niej fotografie pozwalają nam przybliżyć sytuacje i osoby w niej opisywane. Gdyby nie parę lirycznych wstawek autorki i fakt, że książka jest traktowana jako biografia Swietłany, z czym nie do końca się zgodzę uważam tą pozycję za całkiem interesującą. Wnikamy w życie Kremlowskiej elity, samego Stalina, jego świty, i jego córki. Poznajemy okres z jej życia, który przypada już po śmierci ojca. Zabrakło mi w niej trochę tych lat młodości, które najprawdopodobniej najmocniej ją ukształtowały. Poza genami oczywiście. Na bycie rozkapryszoną księżniczką, która nigdzie nie może znaleźć swojego miejsca, która jest aktoreczką i prawdopodobnie nie kocha swoich dzieci a już na pewno nie ma instynktu macierzyńskiego- przecież wpływa wiele czynników. I choć nie zostały one tutaj szczegółowo przytoczone, dowiadujemy się o jej wyborach. Które nie są najtrafniejsze.
Podsumowując: książka ta jest dla osób lubiących literaturę faktu, bądź ogólnie historię. A o gustach się nie dyskutuje i to co mnie drażniło, może podobać się komuś innemu. Moja ocena w skali pięciopunktowej: 3+.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Videograf Wydawnictwo

 

Gra o tron – George R. R. Martin

05 lis

Gra o Tron
Autor: George R.R. Martin

Któż nie lubi władzy, miłości i pieniędzy? Kolejność dowolna. W książce „Gra o tron” George’a J.J. Martina każdy z powyższych tematów wywołuje dreszczyk emocji . A wszystko osnute jest w fantastyczno – baśniowej krainie Westeros.

Bohaterów poznajemy w okresie oczekiwania na wielką zimę. Lord Eddard Stark, właściciel ziem Winterfell otrzymuje od swojego dawnego przyjaciela i obecnego władcy zarazem, Roberta Baratheona propozycję zostania Królewskim Namiestnikiem. Razem z Eddardem Starkiem wkraczamy w królewski świat tajemnic, zbrodni i zdrad. I co najważniejsze: walki o tron, która toczy się z wielu stron. Nie tylko tych oczywistych…

Mroczną i baśniową stroną książki są nie tylko ciekawe miejsca, ale przede wszystkim postacie. Tajemniczy „zmarli”, rodzina Starków i Lanisterów. Historię bowiem tworzą ludzie. Chociażby tak intrygujący jak Tyrion Lanister, który z każdej sytuacji próbuje znaleźć dobre strony i służyć radą. Na przykład bękartowi Eddarda Starka, Jonowi, któremu trudno było się odnaleźć w nocnej straży do której wstąpił. Poradził mu wtedy coś, do czego może się odnieść wiele osób:
„Nigdy nie zapominaj o tym, kim jesteś, bo świat na pewno o tym nie zapomni. Uczyń z tego swoją siłę, a wtedy przestanie to być twoim słabym punktem. Zrób z tego swoją zbroję, a nikt nie użyje tego przeciwko tobie”.

I chociaż usłyszał to Jon, osobą do której tą zasadę można by było dopasować, na pewno jest Daenerys Targaryen. Córka nieżyjącego obłąkanego króla Aerysa Targanyena. Która poprzez zbiegi okoliczności i historię swoich losów, które potoczyły się w nietypowy sposób, okazuje się być bardzo silną i magiczną wręcz postacią. Potrafiącą zbudzić smoki. Stając się tym samym jedyną żyjącą smoczą mamą.

Styl i tworzenie konkretnych grup bohaterów przypomina mi osobiście trochę styl tolkienowski. Co jest jak najbardziej zaletą. Ponieważ autor potrafi w sposób ciekawy, za pomocą niedługich rozdziałów przybliżających każdego bohatera utrzymać skupienie i ciekawość czytelnika.

„Gra o tron” to wielowątkowa opowieść ze skarbnicą postaci. Można w niej bowiem znaleźć chyba każdy istniejący charakter. To prawdziwy świat w którym można znaleźć miłość, napotkać nienawiść, zbrodnie czy zazdrość. Dominująca w tej książce jest siła, władza, przebiegłość i inteligencja. Myślę, że te określenia oddają dość mocno charakter tej książki.

Wspominając o publikacji „Gry o tron” George’a J.J. Martina nie sposób nie wspomnieć o świetnej realizacji tej książki, jaką zafundowała nam stacja HBO. Podsumowując: kto widział serial, po samej książce może się spodziewać tyle samo emocji. Kto nie widział serialu, niech koniecznie zanurkuje w pierwszym tomie sagi „Pieśni Lodu i Ognia”, która wyszła spod pióra George’a J.J. Marina.

 

Pornografia. Historia, znaczenie, gatunki – Lech M. Nijakowski

05 lis

Pornografia. Historia, znaczenie, gatunki
Autor: Lech M. Nijakowski

O tym, że pornografia to delikatny, często kontrowersyjny i trudny temat, nie trzeba nikogo przekonywać. To jaki ma wpływ na nasze życie jest ciągle badane i udowadniane. Jaka jest jej jednoznaczna definicja i gdzie są jej granice, jest nadal „płynne”. Należy bowiem pamiętać iż jej ocena jest zmienna historycznie i uzależniona od kontekstu społecznego. Lech M. Nijakowski to pierwszy autor, któremu jak sądzę (ponieważ prób mogło być wiele) udało się w sposób syntetyczny, naukowy i dojrzały, zamknąć w 498 stronach historię, znaczenie i gatunki pornografii. Przybliżając czytelnikowi historię jej narodzin zarówno tą umowną jak i w kontekście prawnym.

Pornografią zajmuje się wiele nauk. Od kulturoznawstwa, antropologię kulturową przez historię sztuki i medioznawstwo. Lech Nijakowski w swoim dziele porusza każde z tych zagadnień w sposób uporządkowany chronologicznie i logicznie. W sposób delikatny porusza nawet najbardziej emocjonujące i oburzające przeciętnego człowieka gatunki pornografii jakimi jest m.in. pornografia dziecięca. Książka ta jest naukową literaturą skupiającą w pełni chyba wszystkie zagadnienia z tego tematu.

Książka podzielona jest na dwie części. Pierwsza opisuje socjologię historyczną pornografii, skupiając się na przedstawieniu seksualności w kontekstach religijnych i kulturowych. Druga natomiast będąc opisem socjologii krytycznej pornografii analizuje tajemnice BDSM, fetyszyzm medyczny, pedofilizację przestrzeni publicznej oraz przybliża profil konsumentów materiałów pornograficznych. Publikacja ta również stara się omówić zagadnienia funkcji, dysfunkcji i przyszłość pornografii. Mając w szczególności na uwadze nowe media.

Nijakowski pokazuje jak zmienia się postrzeganie tej samej intymnej strefy życia na przestrzeni lat. Jak coś co kiedyś było popierane przez „dwór” i publicznie dozwolone jest odbierane aktualnie. Jak rozszerza bądź kurczy się granica tego co jest powszechnie uważane za „smaczne” i niegorszące. Skupia się na tym jaką rolę mają nowe media, technologie: fotografia, film, internet na rozwój, konsumpcję i postrzeganie pornografii. Przez kartki poświęcone badaniom tego zagadnienia przewijają się takie nazwiska jak Pietro Aretino, Boccaccia, Rabelais, Mirabeau, de Sade, Nabokov czy Bataille. Wspomina ona również Księgę Tysiąca i Jednej Nocy.

Publikacja ta jest wartościowa nie tylko dla socjologów, osoby badające emancypację cielesności i seksualności czy wpływ gospodarki na tą strefę życia społecznego ale również przeciętnego czytelnika ciekawego rozwoju i postrzegania świata. Książką tą czyta się szybko i z zainteresowaniem. Bez podtekstów erotycznych, aby nie było wątpliwości. To świadczy również o tym w jak profesjonalny sposób autor podszedł do omawianego i badanego przez siebie zagadnienia

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Wydawnictwo ISKRY

 

Hobbit, czyli tam i z powrotem- John Ronald Reuel Tolkien

05 lis

„Hobbit, czyli tam i z powrotem”
Autor: John Ronald Reuel Tolkien

Istnieją książki, które ma się w planach przeczytać, ale zawsze wypada coś ważniejszego. Jedną z takich książek, mimo iż nie jest ona obszerna, był „Hobbit, czyli tam i z powrotem” autorstwa J.R.R. Tolkiena. Któż nie zna jego „Władcy Pierścieni”? Chociażby filmowej trylogii. Jeżeli te książki też jeszcze u kogoś leżą na półce „do przeczytania”. I choć wydawałoby się, że „Hobbit (…)” jako prolog trylogii o przygodach jednego z rodu Bagginsów powinien być przeczytany w pierwszej kolejności – u mnie było odwrotnie. Dzięki uprzejmości wydawnictwa ISKRY udało mi się dopisać tę książkę do listy „pilne” jeszcze przed obejrzeniem jej zapewne znakomitej ekranizacji w reżyserii Guillermo del Toro. Jaka będzie opowieść filmowa przekonam się wkrótce. Dziś mogę wypowiedzieć się na temat powieści i przyznam, że jak pewnie każde dziecko jestem zachwycona. Mimo, że dzieckiem już nie jestem. Choć jego cząstkę zawsze będę w sobie nosić.
Jeśli ktoś jeszcze nie przeczytał tej powieści, informuję wszem i wobec, starając się jednak nie zamieszczać spoilera, iż książka ta opowiada o wyprawie do Samotnej Góry. Wyprawie piętnastu śmiałków, którzy pragną zdobyć skarby, które poniekąd należą do nich. Poniekąd, bo nie do wszystkich z tej grupy. A jeśli należą, to dlaczego są tak oddalone? I dlaczego nikt nie zdecydował się na to wcześniej? Prawdopodobnie ze względu na smoka Smauga, który ich skutecznie chroni. A może ze względu na przepowiednie? O tym proponuję przekonać się samemu zaglądając do kart tej powieści.
Dodam tylko, że w skład tej grupy wchodzi trzynastu krasnoludów, Bilbo Baggins i niezastąpiony Gandalf. Oczywiście z obliczem Ian’a McKellen’a, znanego nam z ekranizacji Władców Pierścieni. Bowiem jakby mogło być inaczej w naszej medialnej już kulturze. Jeśli mogę ją tak nazwać.
Książkę czyta się szybko, z zaciekawieniem i ciągłym pytaniem w głowie: „Ale co z tym pierścieniem”, „Co na to Gandalf?”.
Gorącą polecam nadrobić zaległości, i zasiąść do „Hobbita, czyli tak i z powrotem”, by móc się potem dziwić jak z tak krótkiej powieści (ok. 315 stron), można zrobić trylogię filmową.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Wydawnictwo ISKRY